Hmmm, od czego by tu zacząć...
To może tak:
Miałam do szkoły na 8:50, spóźniłam się na WF. Na angielskim Pani mnie zapytała jak się mówi po angielsku "Zrobisz mi loda?" wszystkie dziewczyny zaczęły mieć skojarzenia a ja najchętniej zapadłabym się pod ziemię.
Na muzyce śpiewaliśmy (raczej krzyczeliśmy) jakąś dziwną piosenkę, no i oczywiście pani pytała z niej a dwa klasowe gagatki nie potrafiły więc opiszę 2 sceny z lekcji muzyki
-Walentyn śpiewaj.
-Czerwone jabłuszko....
-Wyjmij ręce z kieszeni
-Ale ja tak nie mogę.
-Wyjmij i śpiewaj.
- Dobra, chcę jedynkę.
Albo:
-Daniel śpiewaj.
-Dobra, czerwone jabłuszko....
-Nie z tablicy. Odwróć się.Jeszcze raz zacznij
-Ok. Cztery razy po dwa razy....
-Siadaj, pała!
Nie no, wydarzenia dnia.Po lekcjach poszłam z Anką i Werą na "randkę" tzn, spotkanie z takim jednym z naszej klasy. Ta "randka" polegała na ściągnięciu z gałęzi liny do huśtania. Bardzo twórcze zajęcie xD.
Wera była załamana bo zakochała się w tym chłopaku. Po powrocie do domu dostałam ochrzan bo kurtkę wybrudziłam : efekt randki.
No po prostu zakręcony dzień. *___*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz